• Wpisów:273
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 12:30
  • Licznik odwiedzin:24 792 / 1983 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Próbowałam przestrzegać "zakazu" Natalie . A jednak coś mnie do niego ciągnęło . Unikałam go wszędzie ... Co może i nie było dobrym pomysłem . Otwierając szafkę po lekcjach zobaczyłam wypadającą kartkę .
"Po lekcjach u mnie.... North 7th Street " . Uznałam to za dziecinny żart ale ja ....po prostu chciałam tam pójść . Nie wiem z jakiego powodu lecz chciałam się z nim spotkać pomimo powszechnej opinii . Wychodząc powiedziałam Nat że muszę jeszcze iść do Mr Chooka naszego zgryźliwego nauczyciela od chemii . Na szczęście uwierzyła . W sumie czemu miałaby mi nie wierzyć . Nie zawiodłam jej... przynajmniej do teraz . Długo szukałam zapisanej ulicy ale w końcu ją znalazłam . On stał jakby przykłuty do ściany .

***

- Przyszłaś ...
- No tak... - Nie wiedziałam co powiedzieć , język miałam zaciśnięty w gardle
- Unikasz mnie
- ....Nie

***

Miałam wrażenie jakby codziennie urywała mi się taśma . Zaspana otworzyłam oczy a nade mną stała Natalie z miną nie wróżącą nic dobrego .
- Gdzie ty byłaś? - zapytała
- Co ja nic nie pamiętam
- Jak zwykle , tylko wiesz że moja mama ma już dość nerwów i nie potrzebowała sobie brać kolejnego na głowę ! - wykrzyczała
- Ja się spotkałam z ....
- Tak z nim i co ja ci mówiłam . Zachowałaś się jak idiotka ... Zrozumiem że nie chciałaś mnie słuchać ale ja wiedziałam że to się tak skończy .
- Ale jak sie skończy
- Ty na prawde nic nie pamietasz .!?
- Nie....
- O 6 rano przyjechalismy z tobą ze szpitala
- Jak to ze szpitala ? - dopytywałam się
- Byłaś upita i brałaś....
- Co ?! Nie ja nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła..
 

 
Zaprzyjaźniłam się z Natalie . Po jednej rozmowie stwierdziłam że jest wyluzowaną , fajną i mądrą dziewczyną . W szkole też było nieźle . Moja klasa była mniej liczna od poprzedniej . Ale osoby były tam genialne jednym słowem . Wszystko układało się pięknie . Za pięknie . Coraz bardziej zaczynałam rozumieć że ja nie potrafię żyć tak prosto bez żadnych przeszkód . Po prostu bez niego... chciałam zmagałam się z tym ale jak żyć bez serca . Natalie postanowiła zorganizować imprezę z okazji wyjazdu jej rodziców .

***

Nadszedł dzień imprezy . Natalie powiedziała że zajmie się wszystkim gośćmi , domem , Simonem . Tego dnia bardzo bolała mnie głowa . Była to idealna wymówka aby wziąć tabletki ... Wspięłam się na palcach do półki z tabletkami i wzięłam pierwsze lepsze . Miałam nadzieję że do czasu imprezy zrobi mi się lepiej .

***

Gdy zjawili sie już wszyscy goście "impreza" się zaczęła . Nie czułam sie dobrze , czułam się fatalnie . Kręciło mi się w głowie i chciało wymiotować .
-Wszystko dobrze Charlie - powiedziała Natalie
- Tak , tak już ok - usiadłam przy jednej ze ścian holu

***

Przez krótki czas nawet bawiłam sie ze wszystkimi . Po chwili podszedł do mnie chłopak którego kojarzyłam tylko i wyłącznie ze szkoły .
- Hej mała - powiedział
- Co ? Jaka mała ?
- Jesteś śliczna - kontynuował "gatkę'' podrywacza
- Dzięki - nie wiedziałam jak się zachować , zagrodził mi drogę wyjścia - mogę przejść - zapytałam
Zignorował pytanie i pocałował mnie w policzek .
- Ej co ty robisz ? - zapytałam oburzona
Zaczął mnie całować co wcale mi sie nie spodobało dodając do tego fakt że wcale go nie znałam . Wyrwałam się ale złapał mnie za włosy a ja poczułam jak spadam w dół , w niekończącą się otchłań tęsknoty .

***

- Charlie , Charlie.......... obudź się
- Ja nic nie zrobiłem .........- dochodził do mnie głos z oddali
- Co , Co się dzieje ? - czułam wracam do przytomnych więc póki miałam siłę wypowiedziałam te parę słów . Liczyłam na to że ktoś usłyszy moje wołanie o pomoc . Jednak nie odeszłam . Cóż ..... A tak się starałam nie zagradzać im wszystkim drogi do szczęścia . Byłam blokadą . Blokadą emocjonalną przez którą nie mogli się przedostać . Nie potrafi przeskoczyć .
- Nic chyba zasłabłaś ale już po wszystkim
- Gdzie są wszyscy ? -powiedziałam widząc jedynie pare najbliższych przyjaciół ze szkoły
- Jest niewiele przed pierwszą w nocy ... , byłaś nieprzytomna . Co się stało ?
Coraz wyraźniej widziałam wszystkie obrazy dlatego zrozumiałam że wszystko jest w "normie" .
- Alex ci to zrobił ?
- Co jaki Alex - powiedziałam - czy to ten chłopak który ... - zaczęło mi coś świtać ale Natalie mi przerwała
- Tak ten , taka rada na przyszłość - trzymaj się od niego z daleka

Wszyscy mili mnie dość . Wadziłam im . Pretensje były dla mnie codziennością . Ale ja po prostu chciałam być potrzebna . Komuś...
 

 
- ...ale pamiętaj że masz na siebie uważać , i dzwonić przynajmniej dwa razy w tygodniu
- Dobrze mamo , wiem
Wsiadłam do samolotu i zajęłam swoje miejsce . Spojrzałam na prawo i doznałam Déjà vu . Koło mnie siedział chłopak którego "poznałam " pierwszy raz lecąc do Paryża . Zdawało mi się to dość dziwne ale to zignorowałam . Po około 7 godzinach lotu wylądowaliśmy w Nowym Jorku . Miasto było zatłoczone i nie dało się przez nie przejść . Nie wiedziałam gdzie , kiedy i kto ma po mnie przyjechać a do tego wszystkiego komórka mi wysiadła . Stałam przy jednym z wyjść czekając na cud .
- Hej - powiedział chłopak "z samolotu"
- Cześć
- Czy my się skądś znamy ? - zapytał
- Tak spotkaliśmy się jak leciałeś do Francji
- No jasne ! Czekasz ?
- Tak ale niekoniecznie wiem po co ....
- Co się stało ?
- Komórka mi się wyładowała , przyjechałam tu do rodziny której zupełnie nie znam ... - po czym się uśmiechnęłam bo zrozumiałam że cały czas zrzędzę
- Może mogę Ci jakoś pomóc
- W sumie to tak , mogę skorzystać z twojej komórki
- Jasne - powiedział wyciągając telefon który był dokładnie taki sam jak mój
Dobrze że mam pamięć do numerów bo inaczej nie wiem co by było . Po paru sygnałach dodzwoniłam się do mojej cioci i dowiedziałam się że już jadą
- A ty co tu robisz ? - zapytałam śmiało
- Ja tu mieszkam
Uśmiechnęłam się i zauważyłam że uśmiecham się pierwszy raz od tego czasu . Nagle czarny samochód podjechał , zawył klakson a z samochodu wyszła miło wyglądająca brunetka w wieku mojej mamy .
- Jesteś Charlotte ? - zapytała kobieta
- Tak - ukłoniłam się
- Ja jestem Marlene to u mnie będziesz mieszkać
Przez całą drogę do ich domu opowiadała mi o dzieciństwie mojego taty . dowiedziałam się że była z nim bardzo związana , była jego najbliższą kuzynką . Na moje pytanie dlaczego zerwali kontakt odpowiedziała że ona wyjechała na studia nikt nie wiedział gdzie mieszka . Podjechałyśmy pod wielki czarny dom z ogromnym ogrodem . Byłam pod wrażeniem architektury tego budynku . Powoli wchodziłam po schodach . Otworzyła mi dziewczyna w moim wieku od razu zorientowałam się że to Natalie . Poznałam się z resztą rodziny i Natalie która przywitała mnie wielkim uściskiem cała podekscytowana zaprowadziła mnie do pokoju w którym zamieszkam . Był to pokój połączony z jej pokojem . Pokój Natalie był pomalowany na bladoróżowy kolor , przeważały w nim czarne meble z nutką vintage i znajdował się na ostatnim piętrze . "Strych" zajmowały tylko dwa wielkie pokoje : mój i Natalie . Gdy weszłam do mojego pokoju oniemiałam oprócz tego że był urządzony podobnie do mojego pokoju w domu to był przepiękny . Trzy z czterech ścian były pomalowane na zgaszoną szarość a jedna na ciemną fuksję .
- Jej , jest śliczny
- Cieszę się że ci się podoba - po czym dodała - dziś jest piątek może zrobimy sobie dziś takie piżama party we dwójkę , trochę się poznamy
- Świetny pomysł
Od razu po rozpakowaniu zadzwoniłam do mamy ....
 

 
Zostałam wypisana ze szpitala . Rozpoczęłam nowy rozdział w życiu i zakończyłam ten który tak wiele mnie nauczył . Nie potrafiłam być w tym miejscu , mieście przez które tak cierpię . Zresztą niedługo miałam być pełnoletnia mogłam robić co chcę .
- Mamo ja nie mogę tu zostać - powiedziałam pewnego wieczoru przy kolacji
- Wiemy , razem z twoim ojcem już nad tym myśleliśmy i chcemy to znaczy proponujemy żebyś wyjechała przynajmniej na ten czas do Stanów
- Co ?
- Nie cieszysz się ?
- Tak cieszę ale dlaczego akurat tam i dlaczego tak łatwo się zgodziliście
- Charlotte ja wiem co przeżywasz dlatego nie mamy prawa cię tu zatrzymywać a w Nowym Jorku są bardzo dobre uczelnie i mieszka tam nasza rodzina
- Jaka rodzina ?
- Nie znasz ich bo to dalsza rodzina o strony taty ale mają córkę w twoim wieku , mogłabyś chodzić do tej szkoły co ona , oczywiście w kolejnym roku tak jak ty idzie na studia do uniwersytetu Columbia bo jej ojciec tam wykłada i ty też mogłabyś się tam uczyć , to inwestycja w przyszłość
- Ale miałabym tam z nimi mieszkać ?
- Przynajmniej przez ten rok tak a później to już twoja decyzja
- Ale zgodzili się ? - wszędzie widziałam jakieś "ale"
- Tak , Natalie już nie może się ciebie doczekać
Zrozumiałam że Natalie to ta dziewczyna w moim wieku . Co miałam do stracenia , sami mi to zaproponowali więc dlaczego mam nie skorzystać .
- Więc kiedy mogę wyjechać ?
- Nawet za tydzień , nie chcemy żebyś straciła wiele z nauki

Te kilka dni było dość nudnych ale i ekscytujących bo przecież pierwszy raz miałam sama przelecieć ocean . Parę godzin przed wylotem byłam już spakowana ale wiedziałam że nie mogę o czymś zapomnieć .
- Mamo wychodzę ! - krzyknęłam nie wiedziałam jak i dlaczego ale już zapomniałam o tym wcześniejszym życiu , nie o Nathanielu ale o tych wszystkich złych sprawach które się wydarzyły
Po 20 minutach byłam już pod domem Alice . Musiałam się z nią pożegnać i chciałam jej wybaczyć , zawsze byłyśmy i będziemy przyjaciółkami to była na ten moment moja dewiza . Zadzwoniłam dzwonkiem i po paru chwilach otworzyła Alice .
- Co ty tu robisz - powiedziała rzucając mi się na ramiona - kiedy cię wypisali ze szpitala
- Tydzień temu , tylko noga w gipsie
- Chce się z tobą pożegnać ...
- Dlaczego....?
- Dzisiaj wyjeżdżam do Nowego Jorku będę tam mieszkała u mojej rodziny podobno mają córkę w moim wieku i będę tam chodziła do szkoły ....ale pamiętaj zawsze będziemy przyjaciółkami
Przytuliła mnie z całej siły i zaprosiła na kakao które zawsze razem piłyśmy wieczorami ale musiałam odmówić bo za dwie godziny miałam wylot i musiałam jeszcze zdążyć na lotnisko . Po drodze zahaczyłam jeszcze o dom Mike'a . Bałam się rozmowy z nim ale musiałam się przełamać . On walczył , walczył do końca .
- Hej Mike
- Hej , co ty tu robisz ?
- Chce się pożegnać , wyjeżdżam do Nowego Jorku , pewnie już się nie zobaczymy więc zapomnijmy o tym co było
- Ale ja cię nadal kocham
- Nie żyjmy złudzeniami , po prostu "kumple"
- Pewnie jedziesz szukać kolejnego chłopaka który tak genialnie da ci zapomnieć o mnie - zadrwił
- O co ci chodzi - łzy zaczęły mi płynąć do oczu i już chciałam biec ale złapał mnie za rękę
- Przepraszam
- Pa ! - powiedziałam odchodząc

Może i zrobiłam się bardziej wrażliwa ale i tak uważam że ludzie potrafią tylko krzywdzić . Nie chciałam myśleć o Mike'u . To miał być fajny szczęśliwy dzień . W domu napisałam na kartce słowa " koniec , miłość , nowe życie " później ją zgniotłam i wyrzuciłam do kosza . Miało to być takie postanowienie że zaczynam nowe życie, zupełnie nowe , i miałam nadzieje że bezproblemowe .....


Haha udało mi się długie
Dodałabym, jeszcze trzeci ale to jutro
Nie chce przedawkować wam rozdziałowania
 

 
Nie odpowiadałam . Myślałam nad tym co mi powiedziała . Nie można tylu lat odrzucić w niepamięć ale to przecież ona mnie odrzuciła wtedy kiedy siebie nawzajem najbardziej potrzebowałyśmy . Byłam ogromnie zmęczona zresztą jak zawsze od pewnego czasu więc mimowolnie zmrużyłam oczy . I tak mijał mój każdy dzień on się nie pojawiał , ja płakałam , a jedynym ukojeniem był sen . Pewnego z tych monotonnych dni Alice znów przyszła . Miała zakłopotaną minę jakby coś ją gryzło . Próbowała wykrztusić coś z siebie ale najwyraźniej nie potrafiła .
- Co jest ? - zapytałam
- Muszę ci o czymś powiedzieć ...- zaczęła -..Mike , on nie żyje - powiedziała cicho
- Co ? - zapytałam zszokowana
Prawdę mówiąc od początku nie wierzyłam na niespodziewany zwrot akcji ale to mnie dobiło .

B.* ( sms Alice , Mike )
- Mike moglibyśmy się spotkać
- Czego ty znów od mnie chcesz
- Proszę o jedno spotkanie , nic więcej
- Ale dlaczego mama się zgodzić ?
- Bo tu chodzi o Charlotte
- Niech ci będzie , kiedy i gdzie ?
- Dziś , 17:30 ?
- Dobra

+ ich rozmowa

- Dzięki za to spotkanie
- Mówiłaś że chodzi o Charlotte
- Tak , jest w szpitalu miała poważny wypadek , dowiedziałam się o tym niedawno
- Żyje ?
- Tak ale Nathaniel nie....

- Co ty tu robisz ?- zapytałam Mike'a wchodzącego do sali
- Alice powiedziała mi że miałaś wypadek
 

 
W nocy gdy już pielęgniarka odeszła a ja wreszcie przestałam płakać nie bez bólu odłączyłam te kabelki siłą i poszłam do Nathaniela . Długo szukałam sali ale gdy wreszcie znalazłam podbiegłam do niego i od nowa moje policzki były zalane morzem łez . Jego twarz była nieruchoma , ciało zimne i sine . Gdy dotknęłam jego dłoni ręce zaczęły mi drżeć . Chciałam tylko żeby się obudził i żeby tego okropnego dnia nie było , by było jak dawniej .
- Charlotte
Rozglądałam się na wszystkie strony ale nie znalazłam osoby która mogła to powiedzieć .
- Charlotte.. - powtórzył głos
- Nathaniel ! - rzuciłam się na niego i zaczęłam go ściska z całej siły
W tym momencie do sali weszła pielęgniarka .
- Co pani tu robi , proszę wracać do siebie - zażądała
- Ale mój chłopak ...on się wybudził - powiedziałam ale ona i tak mnie odciągała
- Wyobraża to sobie pani , zaprowadzę panią do łóżka , jest wiele takich przypadków że jeśli chcemy aby ktoś "zmartwychwstał" to nasza wyobraźnia to wymyśla
Gdy już leżałam na siłę zaprowadzona do łóżka powtarzałam sobie w duchu że to nie moja fanaberia , on naprawdę się obudził . Przez drzwi do sali weszła Alice , zobaczyłam ja pierwszy raz od tego felernego pocałunku . Widziałam ja wcześniej ale nie zwracałam na nią szczególnej uwagi wiedząc przy tym jak potraktowała Mike'a i jaka jest podła .
- Cześć - powiedziała machając ręką w której trzymała kolorową torebkę prezentową
- Co ty tu robisz ? - zapytałam ale nie miałam siły się z nią kłócić
- Kate powiedziała Nicole że miałaś wypadek a Nicole przekazała to mi
- Świetnie mam za siostrę paplę - powiedziałam spoglądając w podłogę
- Jak dobrze że nic ci się nie stało - powiedziała po czym rzuciła mi się na szyję
Mimowolnie ją odepchnęłam po pierwsze , bo uciskała moje biodro które jak lekarze uznali potrzebuje małej "renowacji" a po drugie dlatego że nie rozumiałam po co tu przychodzi czy to że miałam wypadek oznacza że ze wszystkimi się godzę i wszystkim wybaczam .
- A co to jest dzień wybaczania ? - kąsnęłam złośliwie
- No myślałam że jest jakaś szansa żebyśmy no wiesz... znowu były przyjaciółkami
...
 

 
Przepraszam przepraszam bardzo sb samą że tu nie pisze ale nie mam czasu . Może niedługo...........
 

 
Jak wam mijają wolne dni ? Mi nawet nawet ... Ale niedługo szkoła !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Znacie już stronkę http://proste-zdania.pl. Jesli nie to zajrzyjcie , WARTO....♥
 

 
..bloga . http://angela563.pinger.pl/ : to jeden z warunków konkursu więc trzymam się zasad ale to świetny blog więc osobiście szczerze polecam
 

 
Jestem i założyłam sb aska . Więc proszę pytać - NIE MUSICIE BYĆ ZALOGOWANI ABY PYTAĆ . http://ask.fm/cheeseme
 

 
Jadąc przeczuwałam coś dziwnego . Co chwilę prosiłam Nathana żeby uważał i patrzył na drogę . Gdy już mijaliśmy ostatnie skrzyżowanie odsapnęłam z ulgą . Nic się nie stało - myślałam . Nagle wielki samochód transportowy zajechał nam drogę . Nathaniel próbował wyhamować , ale nie było już na to szans . Skuliłam się i głowę schowałam między nogi . Tylko tyle pamiętam z tamtego wieczoru . Obudziłam się ubrana w jasno-niebieskie "coś" przypominające prześcieradło .
Nade mną stała niewyraźna sylwetka która wydzierała się na cały regulator : obudziła się !
Nie wiedziałam gdzie jestem i co tu robię . Chciałam jak najszybciej przytulić Nathana ale nawet nie wiedziałam gdzie jest . Na całym ciele miałam podpięte jakieś kabelki ale to nie umożliwiło mnie przedarcia się przez nie . Wyrwałam się z łóżka ale po dłuższym wpatrywaniu się na jedną osobę zorientowałam się że to mama mnie zatrzymuje . Udało mi się wydusić pierwsze od długiego czasu słowa i choć były trochę zachrypnięte chyba je usłyszała :
- Gdzie on jest
- Kto ? - zapytała z troska w głosie
- Nathaniel
Jąkała się ale w końcu powiedziała:
- Mieliście wypadek , jest w bardzo złym stanie , lekarze nie dają mu szans
Po tych słowach nie wiedziałam co zrobić . Chyba zapłakałabym się na śmierć gdybym tylko mogła . Żadna łza nie chciała wylecieć z mojego oka . To było aż frustrujące . Gdy ja byłam rozbita w środku i wierciłam się nieustannie na łóżku podeszła do mnie pielęgniarka i wstrzyknęła mi coś w ramię . Później już tylko słowa mamy że wszystko będzie dobrze podtrzymywały mnie przy życiu choć w gruncie to w nie nie wierzyłam....
 

 
Tak , tak właśnie sie teraz czuje chcę mieć grzywkę długa na bok ale też chcę moją prostą ...
Co mam zrobić doradźcie !!!!!!! proszę...
 

 
Taki news na dziś :
- kupiłam sobie w końcu świetne dżinsy
- jestem chora :'
Zdjęcia moz dodam jak jakoś wyzdrowieje
narazie kochani