• Wpisów: 273
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 12:30
  • Licznik odwiedzin: 30 644 / 2317 dni
 
paulas4
 
Zostałam wypisana ze szpitala . Rozpoczęłam nowy rozdział w życiu i zakończyłam ten który tak wiele mnie nauczył . Nie potrafiłam być w tym miejscu , mieście przez które tak cierpię . Zresztą niedługo miałam być pełnoletnia mogłam robić co chcę .
- Mamo ja nie mogę tu zostać - powiedziałam pewnego wieczoru przy kolacji
- Wiemy , razem z twoim ojcem już nad tym myśleliśmy i chcemy to znaczy proponujemy żebyś wyjechała przynajmniej na ten czas do Stanów
- Co ?
- Nie cieszysz się ?
- Tak cieszę ale dlaczego akurat tam i dlaczego tak łatwo się zgodziliście
- Charlotte ja wiem co przeżywasz dlatego nie mamy prawa cię tu zatrzymywać a w Nowym Jorku są bardzo dobre uczelnie i mieszka tam nasza rodzina
- Jaka rodzina ?
- Nie znasz ich bo to dalsza rodzina o strony taty ale mają córkę w twoim wieku , mogłabyś chodzić do tej szkoły co ona , oczywiście w kolejnym roku tak jak ty idzie na studia do uniwersytetu Columbia bo jej ojciec tam wykłada i ty też mogłabyś się tam uczyć , to inwestycja w przyszłość
- Ale miałabym tam z nimi mieszkać ?
- Przynajmniej przez ten rok tak a później to już twoja decyzja
- Ale zgodzili się ? - wszędzie widziałam jakieś "ale"
- Tak , Natalie już nie może się ciebie doczekać
Zrozumiałam że Natalie to ta dziewczyna w  moim wieku . Co miałam do stracenia , sami mi to zaproponowali więc dlaczego mam nie skorzystać .
- Więc kiedy mogę wyjechać ?
- Nawet za tydzień , nie chcemy żebyś straciła wiele z nauki

Te kilka dni było dość nudnych ale i ekscytujących bo przecież pierwszy raz miałam sama przelecieć ocean . Parę godzin przed wylotem byłam już spakowana ale wiedziałam że nie mogę o czymś zapomnieć .
- Mamo wychodzę ! - krzyknęłam nie wiedziałam jak i dlaczego ale już zapomniałam o tym wcześniejszym życiu , nie o Nathanielu ale o tych wszystkich złych sprawach które się wydarzyły
Po 20 minutach byłam już pod domem Alice . Musiałam się z nią pożegnać i chciałam jej wybaczyć , zawsze byłyśmy i będziemy przyjaciółkami to była na ten moment moja dewiza . Zadzwoniłam dzwonkiem i po paru chwilach otworzyła Alice .
- Co ty tu robisz - powiedziała rzucając mi się na ramiona - kiedy cię wypisali ze szpitala
- Tydzień temu , tylko noga w gipsie
- Chce się z tobą pożegnać ...
- Dlaczego....?
- Dzisiaj wyjeżdżam do Nowego Jorku będę tam mieszkała u mojej rodziny podobno mają córkę w moim wieku i będę tam chodziła do szkoły ....ale pamiętaj zawsze będziemy przyjaciółkami
Przytuliła mnie z całej siły i zaprosiła na kakao które zawsze razem piłyśmy wieczorami ale musiałam odmówić bo za dwie godziny miałam wylot i musiałam jeszcze zdążyć na lotnisko . Po drodze zahaczyłam jeszcze o dom Mike'a . Bałam się rozmowy z nim ale musiałam się przełamać . On walczył , walczył do końca .
- Hej Mike
- Hej , co ty tu robisz ?
- Chce się pożegnać , wyjeżdżam do Nowego Jorku , pewnie już się nie zobaczymy więc zapomnijmy o tym co było
- Ale ja cię nadal kocham
- Nie żyjmy złudzeniami , po prostu "kumple"
- Pewnie jedziesz szukać kolejnego chłopaka który tak genialnie da ci zapomnieć o mnie - zadrwił
- O co ci chodzi - łzy zaczęły mi płynąć do oczu i już chciałam biec ale złapał mnie za rękę
- Przepraszam
- Pa ! - powiedziałam odchodząc

Może i zrobiłam się bardziej wrażliwa ale i tak uważam że ludzie potrafią tylko krzywdzić . Nie chciałam myśleć o Mike'u . To miał być fajny szczęśliwy dzień . W domu napisałam na kartce słowa " koniec , miłość , nowe życie " później ją zgniotłam i wyrzuciłam do kosza . Miało to być takie postanowienie że zaczynam nowe życie, zupełnie nowe , i miałam nadzieje że bezproblemowe .....


Haha udało mi się długie ;)
Dodałabym, jeszcze trzeci ale to jutro
Nie chce przedawkować wam rozdziałowania :)

Nie możesz dodać komentarza.